2006-04-01 23:01:28


TU ES PETRUS


Mija rok...Tak szybko...
To wydaj się tak niedawno. Pamiętam tamnte dni,jakby to wszystko dzialo się przed paroma dniami.
A to już rok...

Pamiętam tak dokładnie 1 kwietnia,gdy uslyszalam o ciężkim stanie papieża. Myślałam na poczatku,że to i tak musiało kiedyś najdejsc,że nikt nie jest wieczny. Przyjmowałam to z takim spokojem i obojętnością...

Do czasu...

Wieczorem tego dnia po twarzy płynęły pierwsze łzy, gdy widziałam w telewizji filmiki z czasu pontyfikatu Jana Pawła II,gdy rozmawiałam o tym z przyjaciółmi. A potem niespokojna noc z Koronką do Miłosiedrdzia Bożego i Różańcem na ustach...Ze świadomością,ze coś się kończy...

Sobota,2 kwietnia...Całodziennie czuwanie na modlitwie, slowa prośby wypowiedziane łamiącym się od placzu głosem. I nieustanne szukanie kolejnych informacji, serce pełne niepokoju, by nie ujrzeć tego,co nieunknione.
21:37...W telewizji znikają wszystkie informacje i komentarze. Tylko ciemnośc i bicie watykańskich dzwonów. A na pasku jedna,jedyna wiadomośc. Krótka, zwięzła i tak bolesna...Jan Paweł II nie żyje...

A potem ciemnosc i chlód kościoła,który nagle w środku nocy zaczął napełniać się ludźmi. Przychodzili i padali na kolana,w ciszy modląc się i próbując uspokoić chaos w myslach... Praktycznie na każdym policzku lzy. Niektórzy płakali glośno, łkaniem i spazmami ukazując swą bezgraniczną rozpacz...

Noc wśród łez i modlitwy...

Następny tydzień bolesny,jak żaden inny. Mimo,że nigdy jakoś specjanie nie byłam przywiązana do Karola Wojtyły,wtedy płakałam,jakby umarł ktoś tak bliski...
Płakałam przy każdym spojrzeniu na jego zdjęcie,przy każdym spjrzeniu na skupionych w modlitwie ludzi,przy dżwięku "Barki"...



Nigdy w życiu nie widzalam tylu ludzi pojednanych w modlitwie,tylu ludzi otwarcie mówiących o miłości do wiary, o Bogu i o Papieżu...

Gdzie nie spojrzeć,tam udzkie dłonie lączące się w znaku pokoju, twarze najwiekszych wrogów patrzących na siebie życzliwie i przysiegających pokój...

Całe dnie spędzone na modlitwie i płaczu...
W szkole siedziałam na przerwach z koleżankami,wyśpiewując "Barkę" i "Abba Ojcze" ze łzami w oczach...

Tak straszny ból i pustka...
Coś się skończyło...Wraz z nim umarła cząstka mnie...Cząstka każdego z nas...



A potem przyszedł czas nadziei. Wspaniala msza koncelebrowana na placu, Bialy Marsz...Zlecało się na to chyba całe Giżycko,wierzacy i niewierzący, gorliwi i ci obojętni na wiarę...
"Szukałem was,a teraz przyszliście do mnie"
Wtedy odeszla gorycz i żal...
Pozostała nadzieja i radość, i wdzięczność dla najwspanialszego Polaka ...


Mija rok...I co pozostalo we mnie? Co pozostało w nas?
Zostały chociaż wspomnienia, zostalo umilowanie do modlitwy i chodzenie do kościola w tygodniu. Zostalo przekonanie,że wszystko ma sens, została umiejętność odnajdowania radości i miłości Bożej w cierpieniu, w śmierciu i w każdej chwili życia...

A jednak coś sie skończylo,nie potrafię być wdzięczna tak do końca...Ale staram się...

Szkoda tylko,że tak wiele ludzi, po tych wspanialych gestach pojedniania znów wróciło do dawnych nienawiści,dawnych uzależnień i słabości...
Jesteśmy tylko ludźmi. Mozemy tylko prosić w modlitwach Ojca Świętego o wspomożenie w wypełnianiu jego nauk...


Tu Es Pertus


Tu es,tu es Petrus,
Pielrzymie z Wadowic,
Tu es,tu es Petrus,
Z Wadowic Piotrze
Z Wadowic skało,
Non omnis moriar,nie przeminiesz cały...

Boś jest jak sumienia wyrzyt,
Boś jak grudka soli w oku,
gdy przed światem glowę zniżasz
i gdy błagasz go o pokój...

Żeby dom dla takich gości,
co chcą żyć ku Bożej chwale,
żeby wielki dom miłości
powstal na Piotrowej skale...

Światu w piersiach serce broczy
poszarpane kulą oka
co ją Boży człek utoczył
w znoju dla następcy Piotra...

Gdy podażał Bożą drogą,
żeby każda chwilą życia
wskazał ludziom,że też mogą
kochać,cierpięc jak Zbawiciel...

Wiarą i modlitwy rymem
człeka z Bogiem pragnie splatać
Wadowicki biskup Rzymu,
Wadowicki biskup Świata...

Więc pochyla się nad światem,
pragnąc płomyk ognia wzniecić,
niczym zatroskany tato
pośród rozbrykanych dzieci...

Tu es,tu es Petrus,
Pielrzymie z Wadowic,
Tu es,tu es Petrus,
Z Wadowic Piotrze
Z Wadowic skało,
Non omnis moriar,nie przeminiesz cały...
(Oratorium Tu es Petrus)



Dziękuję Ci,Ojcze Święty...







Triss, która pokochała Mrok...
skomentuj (11) Va'esse deireadh aep eigean